poniedziałek, 26 października 2015

KALLOS, Serical, Crema Midollo and Placenta

W dzisiejszym poscie chciałam Wam przedstawić kolejną maskę od Kallosa: Serical, Crema Midollo and Placenta.
Od producenta:
Krem bogaty w białka, aminokwasy i witaminy. Swoje działanie zawdzięcza wyciągowi z rożnych roślin. Dzięki specjalnemu składowi włosy stają się mocne i łatwe w pielęgnacji. 

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dipalmytoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Parfum, Cyclomethicone, Limonene, Dimethiconol, Phenoxyethanol, Linalool, Hexyl Cinnamal, Methyldibromo Glutaronitrile, Propylene Glycol, Benzyl Salicylate, Citric Acid, Triticum Vulgare (Wheat Extract), Bambusoidea (Bamboo Extract), Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.
Opakowanie:
Standardowo dla masek Kallosa, jest to 1000 ml słoik . Jednak w tej wersji mamy jeszcze ochronną folię, która niestety rozdarła mi się po kilku użyciach. 
Cena maski to około 11 zł

Konsystencja/ Zapach:

Maska ma typową dla Kallosów budyniową konsystencję. Bardzo dobrze się po nich rozprowadza, nie spływa  z nich. 
Jej zapach jest dosyć intensywnie ziołowy. Nie do końca mi się spodobał. 
Moja opinia:
Maska bardzo przypomina mi w działaniu Kallosa Latte- ładnie nabłyszcza i wygładza włosy, ponadto ładnie je dociąża. Włosy na drugi dzień po jej użyciu bardzo ładnie się prezentują. Są lekkie i sypkie. Łatwiej się rozczesują. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że maska nie radzi sobie jednak z nawilżeniem włosów. Końcówki niestety były delikatnie spuszone. Dopiero serum im pomogło. 
Maska na pewno nie obciąża włosów, nie powoduje ich szybszego przetłuszczania się. 
Podsumowując,Jest to kolejny bardzo dobry produkt Kallosa, na którym na pewno się nie zawiodłam i nie raz do niego wrócę. Na razie w kolejce stoją jeszcze inne maski ;)

45 komentarzy :

  1. Wygląda ładnie i z tego co czytam też jesteś zadowolona :) Nigdy się nie spotkałam z tą marką, ale cena jest bardzo przestępna, więc myślę że skusiłabym się po niego mając okazję :) Pozdrowionka! :*

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm tego kallosa nie widziałem nigdzie

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam ją kiedyś i naprawdę miło wspominam, moje włosy bardzo się z nią polubiły. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz go widzę po opakowaniu myślałam że to raczej zapach arbuza a nie ziół... ciekawa jestem jakby maska sprawdziła sie u mnie... jednak przeraża mnie wielkość opakowania i to że w przypadku gdyby okazał sie produkt bublem nie za bardzo miałabym co z nim zrobić... Dobrze ze sprawdził sie u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że podobna do Kallosa Latte bo to mój ulubieniec, no i cena rewelacyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tej nie mialam ale bananowa juz 2 razy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Na mnie wszystkie Kallosy średnio działają.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jej jeszcze, ale moja koleżanka była bardzo zadowolona, więc może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. miałam ją i się całkiem fajnie u mnie sprawdzała, lubiłam włosy po jej zastosowaniu, ale ilość jej mnie już denerwowała bo długo musiałam ją zużywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jej i to nie jest firma kallos tylko serical, fakt opakowania wręcz identyczne jak działanie ale to co innego chodź ciągle każdy zalicza to do kallosów

    OdpowiedzUsuń
  11. Planuję kiedyś zakup maski z tej firmy, jeszcze nie wiem dokładnie na jaką się zdecyduję, jednak tyle dobrego o nich słyszałam, że na pewno to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Może kiedyś spróbuję :) na razie najbardziej polubiłam bananowego kallosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię Kallosy ale tej wersji jeszcze nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam tą od Kallos ale Latte. :-) Tą też jednak bym chętnie wypróbowała. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam, ale wiele moich klientek lubi tę maskę.

    OdpowiedzUsuń
  16. z pewnością nie rzuciłabym się na litrowe opakowanie bo lubię testować co rusz, nowe kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzeba kiedyś wypróbować, bo tej jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię maski które nie obciążają włosów. Na pewno zwrócę na nią uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja potrzebuję czegoś co porządnie nawilża, więc aktualnie zupełnie nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na razie nie po drodze mi do Hebe, ale w końcu muszę się wybrać po Kallosa! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. moje włosy dawno 'nie widziały maski na oczy"... ale maski kallos lubię, nawet w sobotę zamówiłam sobie jedną :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakoś to słowo "placenta" mnie odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. jeszcze nie słyszałam o tej masce;)

    OdpowiedzUsuń
  24. o tych maskach do włosów słyszę od lat, chyba w końcu muszę wypróbować, szczególnie że i cena i pojemność zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tej maski akurat jeszcze nie miałam z latte jestem zadowolona z banana i czekolady też keratin ostatnio mi jakoś nie służy :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatnio wersja keratynowa Kallos mnie podrażniła:( tej nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  27. lubię tą firmę. Mam taką maske, tylko niebieska i jest super

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam jej jeszcze, ale chętnie to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Coś mi się wydaje, że to nie jest Kallos:)
    Jakiej firmy ta maska by nie była to i tak myślę, że byłaby za lekka dla moich włosów.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam dawno dawno temu, może przy najbliższej okazji zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Może kiedyś się skuszę na ich maski

    OdpowiedzUsuń
  32. miałam kiedyś taką niebieską wersję - pachniała jak budyń i fajnie działała :)

    OdpowiedzUsuń
  33. U mnie kallosy czekają na swoją kolej:)

    OdpowiedzUsuń
  34. To był mój drugi Kallos, którego próbowałam po Latte :)
    Bardzo pozytywnie go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kallos wciąż na mojej liście kosmetyków do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Produkty Kallos tak popularne w blogosferze jakoś nigdy mnie nie kusiły.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ach te Kallosy :-) tego akurat nie znam ale jest na mojej liscie :-)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka