piątek, 14 sierpnia 2015

Rosyjska maseczka z glinki czarnej do cery trądzikowej

Jakiś czas temu porzuciłam drogeryjne, gotowe maski na rzecz tych, które trzeba zrobić samemu. I tak jak kiedyś myślałam, że jedyną, najlepszą glinką dla cery tłustej jest ta zielona, tak dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jej rywalkę- glinkę czarną. 
Od producenta:
Glinka czarna jest glinką przeznaczoną dla skóry tłustej i trądzikowej, skłonnej do szybkiego zanieczyszczania się oraz dla cery z rozszerzonymi porami. Jej działanie jest zbliżone do działaniaglinki zielonej.
Cerę suchą i wrażliwą może dodatkowo podrażnić i wysuszyć, dlatego lepiej w tym wypadku użyć innego rodzaju glinki (np. glinki białej lub glinki błękitnej).
Rosyjska glinka czarna występuje w postaci proszku przez co mamy pewność, że zawiera 100% naturalnej glinki. Dzięki temu w odróżnieniu od gotowych produktów /maseczek/ w tubkach czy słoiczkach mamy pewność, że nie ma tam żadnych dodatkowych składników: substancji konserwujących, zapachowych czy barwników.
Przy regularnym  stosowaniu (ok. 2-3x w tygodniu):
  1. widocznie zwęża rozszerzone pory
  2. świetnie oczyszcza pory z zanieczyszczeń (brud, sebum, makijaż)
  3. likwiduje wypryski, zmniejsza częstotliwość powstawania pryszczy
  4. reguluje wydzielanie sebum, przetłuszczanie się skóry jest ograniczone
  5. skóra jest widocznie zregenerowana, odżywiona i gładka
  6. ujednolica koloryt skóry, twarz wygląda zdrowo

Opakowanie:
Glinka znajduje się w papierowym kartonie, w którym znajdują się 2 woreczki, które zawierają po 50g glinki. Ich cena wynosi około 7zł. Nie jest to chyba najlepszy sposób na przechowywanie glinki, ponieważ, gdy na przykład chcemy przesypać glinkę do pojemniczka, żeby ją rozrobić moze się ona rozsypywać. Dlatego ja przesypałam glinkę do innego pojemnika. 



Konsystencja/ Zapach:
Jest to czarny proszek. Jednak po zmieszaniu z woda, nie tworzy jednolitej masy, wyczuwalne są w nim małe grudeczki, przez to trochę źle rozprowadzało mi się maseczkę na twarzy. 
Zapach jest ziemisty, ale bardzo delikatny.

Moja opinia:
Glinki używałam na ogół 2 razy w tygodniu, choć zdarzało mi się, że używałam jej rzadziej. 
Rozcieńczałam ją z wodą mineralną z nieiwelką ilośćią olejku z jojoba, ponieważ moja cera go lubi, a maseczka dzięki temu dodatkowo delikatnie nawilża cerę. 
Tak przygotowana maseczka okazała się najlepszą bronią na moje zaskórniki. Już nie pamiętam kiedy mój nos tak ładnie wyglądał. Ponadto maseczka bardzo ładnie zwęża pory, matuje.  Dużym plusem dla mnie jest to, że maseczka delikatnie wysusza istniejące wypryski, ale niestety nie ogranicza powstawanie nowych.
Glinka nie wysusza cery. Trzeba jednak pilnować, żeby nam nie zaschła na twarzy. 

Podsumowując, Bardzo się cieszę, że poznałam czarną glinkę. Jest to kosmetyk, który niewątpliwie służy mojej problematycznej i kapryśnej cerze. 

_________________________________________________________________________
Przypominam o trwającym na moim blou rozdaniu: 

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka