poniedziałek, 11 stycznia 2016

Maybelline, Rocket Volum’ Express Mascara| tusz pogrubiający

W ramach listopadowych promocji w Rossmannie do mojego koszyka wpadło sporo kosmetyków. Najwięcej tuszt do rzęs, oto jeden z nich: Maybelline- Rocket Volume Express.
Od producenta:
Bezgrudkowa objętość rzęs zostaje osiągnięta dzięki ekskluzywnej, elastomerowej szczoteczce Jet - Glide. Rzęsy mają do 8x więcej wybuchowej objętości. Opatentowana szczoteczka pokrywa każdą rzęsę od nasady aż po same końce w mgnieniu oka.

Opakowanie:

Opakowanie zawiera 10 ml tuszu. Podoba mi się ładna, granatowa szata graficzna opakowania. 
Maskara ma silikonową, grubą szczoteczkę, która bez najmniejszych problemów dociera do trudno dostępnych miejsc, np. w kącikach oczu. Wadą jest to, że kolce szczoteczki są dosyć ostre czasami, gdy dotknęłam powieki, aż łzy cisnęły mi się do oczu.
Moja opinia:
Zacznę od tego co podoba mi się w tym tuszu- ładnie wydłuża rzęsy. W zasadzie tym najbardziej kieruję się przy wyborze mascar, więc w zasadzie powinnam być z niego zadowolona. Ale jednak jest to też tusz pogrubiający i na taki efekt również liczyłam. Jednak tusz średnio pogrubia rzęsy, raczej je zlepia. 
Na dodatek  tusz jest nietrwały, po paru godzinach zaczyna odbijać się na górnej powiece. Powiem Wam szczerze, że już nie pamiętam posiadania maskary, która by robiła coś takiego, nawet ta najtańsza z Lovely w tej kwestii spisuje się o niebo lepiej. Ma tendecję do osypywania się.
A co jeśli chodzi o demakijaż? Zmywa się dosyć opornie więc trzeba na to poświęcić trochę więcej czasu. Nie znalazłam jeszcze płynu do demakijażu czy mleczka, który do końca usunąłby tusz z rzęs. Często kładę się do łóżka, dotykam rzęs i z zaskoczeniem stwierdzam, że są one tak samo sztywne jak przed myciem. 
Podsumowując,
Tusz nie spełnił moich oczekiwań, począwszy od ,,groźnej" szczoteczki poprzez średni efekt pogrubienia rzęs, skończywszy na opornym zmywaniu tuszu. 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka