poniedziałek, 10 kwietnia 2017

MOKOSH- balsam do ust | Żurawina

Intensywne dbanie o usta, zwłąszcza zimą to u mnie podstawą. Wszelki mróz, zimniejszy wiatr to wszystko bardzo niekorzystnie wpływa na ich stan. I to właśnie zimą przez moje ręce przewija się stos różnych balsamów pielęgnacyjnych. Dziś opowiem Wam o jednym z nich, a będzie nim balsam do ust o zapachu żurawiny marki Mokosh. 


Od producenta:
Balsam do ust o apetycznym zapachu żurawiny stworzony na bazie naturalnej, hipoalergicznej lanoliny, oleju z krokosza barwierskiego, masła shea i oleju jojoba. 


Nawilża, regeneruje i nabłyszcza usta. Zawarta w balsamie witamina E to skuteczny przeciwutleniacz, który neutralizuje działanie wolnych rodników.  Naturalny barwnik mineralny znajdujący się w balsamie delikatnie podbija kolor czerwieni wargowej.
Skład:
Lanolin, Squalane,Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Parfum, Limonene, Mica Titanium Dioxide, Tin Dioxide, Tocopherol.
Opakowanie:
Balsam znajduje się w szklanym słoiczku o pojemności 15 ml, co według mnie jest dość sporo jak na balsam do ust. Szata graficzna jest prosta. Słoiczek jest bezbarwny, dlatego łatwo kontroluje się stan zużycia. 
Cena balsamu to 45 zł. 
Konsystencja/ Zapach:
To co mnie pozytywnie zaskoczyło w tym balsamie to jego lekka konsystencja, która bardzo przyjmenie rozprowadza się po wargach, tworząc lepką warstwę, jak dla mnie małym minusem jest to, że to uczucie lepkiej warstwy znika po chwili, co trochę zmusza mnie do tego żeby siegnąć po niego kolejny raz. Ale z wydobyciem balsamu z opakowania nie ma żadnych trudności. 
Balsam ma piękny owocowy zapach, pachnie żurawiną. 
Moja opinia:
Balsam do ust zaraz po otworzeniu słoiczka zachwyca aromatem żurawiny.W składzie balsamu znajduje się  naturalna  lanolina, emolient tworzący na powierzchni skóry warstwę ochronną, ponadto wygładza skórę ust. Ponadto znajdziemy również: olej z krokosza barwierskiego, olej jojoba i masło shea, witaminę E,  filtr UV chroniący przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego oraz naturalny barwnik mineralny delikatnie podbijający kolor czerwieni wargowej. Skład jest naprawdę bardzo bogaty. A jak przekłada się na działanie balsamu? Na pewno zauważyłam mniej suchych skórek, co w okresie zimowym było dla mnie utrapieniem, Usta dzięki temu balsamowi są wyraźnie gładsze. Cieszy mnie również fakt, że balsam nadaje ładny błyszczący ustom i chyba jest coś w obietnicy producenta, że delikatnie podkresla kolor ust. 

Podsumowując, Balsam z Mokosh zachwycił mnie swoim działaniem, okazał się dla mnie ulubieńcem tej zimy i gdyby nie to, że jest dosyć drogi to pewnie kupiłabym go ponownie ;)

34 komentarze :

  1. Brzmi `apetycznie`! :D Chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co piszesz ma w sobie sporo fajności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żurawina musi być wspaniała, ale nie przepadam za słoiczkami niestety ..
    Pozdrawiam:)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam żurawinę. Nie znałam tej firmy wcześniej, a tu okazuje się, że mają taki fajny produkt w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam wszelkie smarowidła do ust, mniam żurawinka musi być apetyczna :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. musze się mu bliżej przyjrzeć, może by zastąpił mój ukochany miodek z nuxa nawet :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w sumie wolę sztyft. Cieszę się, że kosmetyk ci przypasował.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię kosmetyki z żurawiną :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie bym go wypróbowała :) Lubię takie słoiczkowe balsamy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej, chyba muszę się zastanowić nad jego zakupem, już kilka razy czytałam że jest super. Tylko muszę zużyć część tego, co już mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na balsam do ust to raczej się nie skuszę bo ceny mają wysokie a moje usta nie są wymagające na tyle aby płacić dużo za taki produkt. Natomiast mają kilka innych rzeczy które mnie ciekawią i tu mogłabym inwestować, póki co mam za duży zapas :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda apetycznie i przyznam, że przyciąga wzrok :-) U mnie jest teraz EOS, Nuxe i Fresh&Natural w użyciu :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię balsamów do ust w słoiczkach, zdecydowanie wolę tradycyjne pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie piękny odcień i świetna konsystencja :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooooj cena mnie troszeczkę przeraziła ;O

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę...nie przepadam za tego typu balsamami, gdzie musze zanurzyć palec :P ...kusi mnie za to żurawina:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Cena naprawdę dosyć wysoka, ale... brzmi super i potrafię wyobrazić sobie jego smak i zapach <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie wygląda :) może kiedyś trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kusząca propozycja oj kusząca :]

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam kiedyś olejek do ciała tej marki i pachniał obłędnie, a i działanie było niczego sobie. DO ust najchętniej sięgam po masełka Nivea i to od długiego czasu już jestem im wierna :D

    OdpowiedzUsuń
  22. wydaje się fajny ;) ale cena też nie mała ;( a szkoda ;(

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale apetycznie wygląda i podoba mi się jego skład :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Myślę, że byłby dla mnie idealny a jak jeszcze podkreśla koloryt to już w ogóle :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Trochę drogi ale sądząc po Twoim opisie - wart swojej ceny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy, a ostatnio mam duży problem z suchymi ustami :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze nie miałam okazji korzystac z tego balsamu, ale brzmi bardzo fajnie. Konsystencja wygląda dobrze. Wcześniej tylko korzystałam z olejku mokosh. Na http://showroom.pl/ można go znaleźć.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka