poniedziałek, 1 maja 2017

Ulubieni w kwietniu

Postanowiłam wrócić z moją serią wpisów o ulubionych, kosmetykach, książkach, zapachach i piosenkach w danym miesiącu. Seria wpisów ucichła na początku tego roku, głównie z powodu nadmiaru obowiązków. Jednak teraz, gdy udało mi się trochę lepiej zorganizować swój czas uznałam, że to dobry moment na taki powrót. Zapraszam więc do lektury o moich ulubieńcach z kwietnia. 


1. Ulubiony kosmetyk
Mokosh, żurawinowy balsam do ust
Balsam do ust zaraz po otworzeniu słoiczka zachwyca aromatem żurawiny.W składzie balsamu znajduje się naturalna  lanolina, emolient tworzący na powierzchni skóry warstwę ochronną, ponadto wygładza skórę ust. Ponadto znajdziemy również: olej z krokosza barwierskiego, olej jojoba i masło shea, witaminę E,  filtr UV chroniący przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego oraz naturalny barwnik mineralny delikatnie podbijający kolor czerwieni wargowejSkład jest naprawdę bardzo bogaty. A jak przekłada się na działanie balsamu? Na pewno zauważyłam mniej suchych skórek, co w okresie zimowym było dla mnie utrapieniem, Usta dzięki temu balsamowi są wyraźnie gładsze. Cieszy mnie również fakt, że balsam nadaje ładny błyszczący ustom i chyba jest coś w obietnicy producenta, że delikatnie podkreśla kolor ust. 
 2. Ulubiony zapach 
Avon, Little Red Dress
Uważam ,że to wspaniała kompozycja na na chłodniejsze dni.Dlatego teraz, gdy podobno ma się robić cieplej porzucę ten zapach na coś lżejszego, ale chętnie ponownie wrócę do niego na jesień. Zapach jest mocny, ale pod żadnym pozorem agresywny. Charakteryzuje się dobrym wyważeniem nut - tu trochę nuty owocowej, tu nuta drzewna, tu ma trochę pikanterii - wszystkie po trochu i w dobrej proporcji. Zapach potrafi otulić ciepłem i słodkością na wiele godzin. Genialnie rozwija się na skórze z godziny na godzinę i odkrywa coraz to lepsze oblicze.
3. Ulubiona książka
Marc Levy, Przeznaczenie
Autor przenosi nas  nas w lata 50-te XX wieku do Londynu, a później do tureckiego Stambułu. Główną bohaterką powieści jest Alice, samotna singielka, mieszkająca na poddaszu. Ma sąsiada malarza, Daldry’ego, któremu wiecznie przeszkadza hałas i znajomi Alice. Kobieta ma wyjątkowy dar – węchu, dzięki czemu rożne sytuacje kojarzy z zapachami oraz tworzy mieszkanki zapachowe . 
Zbliża się Boże Narodzenie, kobieta nie ma rodziny, więc święta spędzi samotnie. Kilka dni przed Wigilią wyrusza z przyjaciółmi na wycieczkę do Brighton, do wesołego miasteczka. Spotkanie z wróżka odmienia jej życie. Informacje, które usłyszała wydają się jej zupełnie bzdurne, a jednak nie dają jej spokoju. Wraca do wróżki za sprawą sąsiada, Daldry okazuje ludzkie uczucia i zawozi ją do Brighton, a potem razem spędzają Wigilię.
Alice usłyszała od wróżki, że mężczyzna jej życia, przeszedł podczas ich rozmowy za jej plecami oraz że musi odbyć daleką podróż, aby odkryć swe korzenie. Jaką podróż? Przecież Alice jest Angielką…. Czy na pewno? Zrządzeniem losu, Daldry dostaje spadek po ojcu i postanawia odbyć z nową przyjaciółką podróż do Stambułu. Ruszają śladami przepowiedni, wynajmują detektywa i szukają. Alice rozpoznaje miejsca i zapachy, ale nic nie rozumie…. Z czasem Daldry wraca do Londynu, a kobieta dalej szuka swej przeszłości… aż znajduje. Okazuje się, że jest kimś zupełnie innym niż myślała, a miłość ciągle była w zasięgu jej rąk….
„Przeznaczenie” to wzruszająca i bardzo piękna opowieść o miłości i poszukiwaniu swoich korzeni. Spotkanie z wróżką, które miało być tylko zabawą, na zawsze odmieniło życie kilku osób. Pasjonująca podróż do Turcji, świat zapachów i barwnych obrazów to tylko niektóre niespodzianki, które znajdziecie w tej powieści. Znajdziecie również przyjaźń, miłość i tajemnicę z przeszłości.

4. Ulubiona piosenka
Alvaro Soler- Animal
Nie mogło być inaczej. U mnie znowu gości Alvaro Soler. 

29 komentarzy :

  1. JEstem ciekaw tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajni ulubieńcy, choć nie znam żadnego z nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś namiętnie używałam zapachu little red dress :)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam oleje Mokosh, myślę, że ta marka ma same wysokiej jakości kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten balsam musi być bardzo fajny :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tą piosenkę Alvaro! Nie spotkałam się z twoimi ulubieńcami wcześniej, niestety:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z ulubieńców znam tylko piosenkę. Wpada w ucho :D

    OdpowiedzUsuń
  8. tą wodę ale klasyczną wersje miałam kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam jedynie perfumy :) Zapraszam na rozdanie z Balea i Body Boom :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O, ta piosenka za mną ostatnio ciągle chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajni ulubieńcy, choć nie znam żadnego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam Twoich ulubieńców, ale bardzo lubię takie wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. znam tylko wodę perfumowana z avon i nawet ja lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Żurawinowy balsam do ust wygląda kusząco :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam żadnego z Twoich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie wybieram się w najbliższym czasie do biblioteki, więc już wiem czego będę szukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. też mi się podoba ten zapach:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Balsam Mokosh wydaje się fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam perfumy Avon a little red dress też używałam jakiś czas temu - bardzo mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Perfum Little Red Dress jest naprawdę zmysłowy :) Faktycznie na cieplejsze dni przyda się coś lżejszego ale jak patrzymy za okno to spokojnie perfum jeszcze się przyda xD

    OdpowiedzUsuń
  21. Little Red Dress też ujęły mnie swoim zapachem :)
    Zapraszam na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Książkę już sobie zapisałam :) Alvaro fajnie śpiewa, ma fajną wymowę a piosenki wpadają w ucho :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka